„Rap to nie najważniejsza rzecz na świecie” – wywiad z HuczuHuczem

fot. Wojtek Koziara

Niewiele ponad miesiąc temu HuczuHucz wypuścił swój pierwszy legalny krążek. „Gdzie wasze ciała porzucone” wydane w Prosto dotarły do 21. miejsca na OLiS. Co Leszek sądzi o swojej pozycji na scenie? Dlaczego jego legal tematycznie nie różni się od poprzedniego materiału? O tym przeczytanie w wywiadzie.


Czujesz się odrzucony przez część hip-hopowej społeczności?

Jeśli chodzi o słuchaczy, to wiem, że w jakiejś części tak jest, ale nie czuję tego jakoś bardzo. Z kolei jeśli mówimy o artystach, to w ogóle czegoś takiego nie zauważyłem.
Pytam, bo sam nawijasz w „Awersji”, że popularność sprawiła, iż ileś osób się od Ciebie odwróciło. Myślisz, że gdybyś dalej był w podziemiu, to krytyków byłoby mniej?
Szczerze mówiąc, nie wiem, jakie to ma teraz znaczenie czy wydaje się na legalu, czy w podziemiu, bo dawno chyba już nikt nie podnosi zarzutu „sprzedania się” w wypadku, gdy ktoś wchodzi w mainstream. Gdybym został w podziemiu krytyków byłoby mniej, ale słuchaczy też. Teraz przybyło odbiorców, którzy o mnie nie słyszeli wcześniej, ale też urosła liczba krytykujących. Normalne.
Masz jakiś żal np. do ślizgowego środowiska, które wspierało Cię w początkowej fazie kariery, a teraz wiesza na Tobie psy?
Nie mam, to tylko forum, które wciąż przeglądam. Zresztą to normalna tendencja tam – najpierw propsy, a gdy coś się zrobi zbyt popularne i zaczną słuchać też tego osoby spoza forum, to spotyka się z coraz większa krytyką.

Swoją drogą Ślizg to ciekawe zjawisko: większość raperów głośno mówi, że nie czyta, ale jak przychodzi co do czego, to każdy musi się odnieść do komentarzy tam zamieszczonych. Jaka jest Twoja opinia?

Mam tam konto bodajże od 2006 roku, czyli ponad 8 lat. Kiedyś się udzielałem, teraz tylko czytam. Nie mam parcia na udowadnianie swoich racji, po prostu czytam, jakie opinie np. wzbudziła moja płyta.
Tematycznie Twój legalny debiut nie odbiega od „Po tej stronie raju”. Chciałeś, by Twój pierwszy mainstreamowy materiał był podobny, tylko nagrany w lepszych warunkach i z poprawionym już raperskim warsztatem?
Tak, ponieważ taki rap lubię robić i w tym czuję się najlepiej, dlaczego więc mój debiut miałby wyglądać jakoś diametralnie inaczej?
Może po to, żeby udowodnić, że w innej stylistyce jesteś równie dobry.
Ale ja w innej, mimo wszystko, źle się czuję.
Na co dzień – sądząc po Twoich różnych wypowiedziach – jesteś dość wyluzowanym gościem, skąd bierze się więc ten smutek w tekstach?
Z chęci wyrzucenia z siebie rzeczy, o których nie chcesz albo nie masz z kim pogadać w cztery oczy.
Co sądzisz o najnowszym zaciągu Prosto?
Fajnie, że Prosto staje się różnorodne i nie jest kojarzone tylko z jednym nurtem. Sam jestem ciekawy, kto w przyszłości jeszcze dołączy do labelu. KęKę dał świetny debiut.

Nie przeszkadza Ci, że w tym samym labelu jest Białas, który zaczepiał Cię w kawałku?

Wydaje mi się, że to nie ma żadnego znaczenia. W ilu to firmach czy korporacjach osoby, które się nie lubią, siedzą biurko w biurko.
Wspomnianą już „Awersję” wypuściłeś jako, ujmijmy to, pośrednią odpowiedź na diss Junesa. Czy kiedykolwiek wmieszałbyś się w beef?
Nie widzę potrzeby i sensu. Słuchacze lubią takie rzeczy i chcą krwi, ale ja mam też normalne życie i ciekawsze rzeczy do roboty każdego dnia, niż rzucać wszystko i jechać do studio nagrywać kawałki na kogoś, kto mnie z dupy obraził w jakimś numerze. To tylko rap, to nie jest najważniejsza rzecz na świecie.

A w przyszłości można spodziewać się, że Twoja twórczość skieruje się w tę bardziej agresywną stronę?

Być może, jeszcze nie wiem jak będzie wyglądać nowy album i w ogóle moja dalsza twórczość.
Jest szansa na wspólny track z Izą Lach?
Kiedyś już nawet rozmawialiśmy, uzgadnialiśmy bit, Iza podsyłała też swoje i potem nie wiem czemu pomysł upadł, a następnie Snoop mnie uprzedził. Ale zobaczymy, może coś damy radę zrobić. 

Może we trójkę – razem ze Snoopem?
Byłoby to ciekawe, ale nie sądzę, żeby do tego doszło.
Zagrałeś ponad 80 koncertów i w planach są już następne. Wydaje się więc, że pamiętny artykuł z Kollabo.pl, w którym jedna z redaktorek krytykowała Twój występ, należy do zdecydowanej mniejszości, a ludzie dalej chcą Cię słuchać.
Odbiór występów też bywa często indywidualny. Bywało parę razy tak, że w klubie było 30 osób, a ktoś podszedł i mówi, że to najlepszy koncert w jego życiu. Z kolei ktoś może źle się bawić w pełnym klubie na 500 osób. Co do koncertów, to raczej nigdy poza tym artykułem nie słyszałem zastrzeżeń. Ewentualnie, że słabo było słychać albo że nie zagrałem jakiegoś utworu.
Edyta Bartosiewicz słyszała Twój utwór „Przemoknięte serca miast”?
Musiała, żeby zaakceptować wykorzystanie sampla.
Podobał się jej?
Tego to już nie wiem, ale myślę, że gdyby się jakoś bardzo nie spodobał, to nie pozwoliłaby na wykorzystanie jej kompozycji.
Ten utwór to również jeden z przykładów na to, jak bawisz się konceptami. Używałeś ich też na „PTSR”. Skąd się biorą takie pomysły, pisanie takich numerów różni się od „zwykłych szesnastek”?
Czasem fajnie pobawić się nie tylko treścią, ale też formą. Pisanie zwrotek w inny sposób niż standardowy wydaje mi się ciekawym zabiegiem i może przyciągnąć słuchacza. Lubię, gdy utwór tworzy całość – treściowo i kompozycyjnie.
Przylgnęła do Ciebie łatka smutnego rapera. W przyszłości będziesz starał się ją oderwać?
Łatka czasem przeszkadza, ale jakoś nie jest dla mnie priorytetem jej oderwanie, po prostu nie mam z tym problemu.
Mówisz, że nie wiesz, jak będzie wyglądała Twoja dalsza twórczość. Na razie skupiasz się graniu koncertów? Czego Ci życzyć w najbliższej przyszłości? 
Na razie chciałbym odpocząć od rapu, terminów, pracy nad albumem, wyjechać gdzieś na wakacje, potem pograć trochę koncertów promujących album i zająć się kolejną płytą. 

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.