„Jesteśmy zamknięci w szklanej kuli” – wywiad z Kościeyem.

foto by: Jakub Zazula
Kościey to najbardziej wyróżniająca się postać z wrocławskiej sceny, a jego „Ciekawe przypadki człowieka Nizioła” okazały się jedną z najlepszych płyt zeszłego roku. Jak to jest żyć i być takim jak Nizioł? Przeczytajcie o tym w wywiadzie.

Kilka prostych pytań na rozgrzewkę. Byłeś na drugiej części Hobbita?
Byłem, ale straciłem wzrok po godzinie. Miliony klatek, 3D i inne bzdury. Czeka mnie wizyta w Zatoce i ponowny seans w domu.

Co zrobiłeś Laikowi we Wrocławiu?

Zdjęcie z rąsi na instasia = plus 10 do fejmu, ot takie czasy.

Brałeś udział w castingu na bycie członkiem Rap Addix?

Rap Addix to stan umysłu, więc chyba nie muszę brać udziału w żadnym castingu. Pozdrawiam Was sztajmesy!

Sytuacja nr 1: Dzwoni telefon ze Step Records z propozycją wydania tam płyty, zgadzasz się?

Odbieram ten telefon i odsyłam ich do Marcina i Michała z Dwaem Music.

Sytuacja nr 2: Dzwoni do Ciebie Marek Koterski z prośbą, żebyś zastąpił chorego Andrzeja Chyrę w nowym filmie – co robisz?
Niech Koterski i Smarzowski obczają „Tańcz ruro” i „Jak przez mgłę” – będą wiedzieli, kogo obsadzić w swoich filmach.

Kiedy kupisz kawę Łozowi?

Nie kupię, bo zasługuje na trochę więcej niż marna parzucha z Biedry.

A przegląd w Peugeocie zrobiłeś?

Niestety nie, ale liczę, że jeszcze kiedyś przejadę się nim w pełnym słońcu z otwartym szyberdachem.

Czyli hajs za „Ciekawe przypadki człowieka Nizioła” się nie zgadza?

Jeśli w tłoczni odebrałem łącznie około 350 sztuk fizyków, a obok widziałem kartony z płytami Kali x Paluch, gdzie było podobno 18 000 sztuk to sam sobie odpowiedz na to pytanie (śmiech).

O „CPCN”, studentach dziennych i Wrocławiu już się naopowiadałeś w wywiadach. Teraz powiedz coś o raperze, który nazywa się Aleksander. Liczyłeś, że po zwrotce u Łoza rozpęta się beef?

Ja na nic nie liczyłem, a na pewno nie na żaden beef. Skomentowałem tylko we właściwy według mnie sposób jego kretyńskie wypowiedzi na Facebooku.

Przybliż te wypowiedzi, bo może nie wszyscy wiedzą, o co chodzi.

W skrócie, żeby nie zanudzać i nie drążyć już tematu, który dla mnie jest zamknięty: stwierdził, iż jestem podstarzałym raperem, który zazdrości mu sukcesu. Jeśli w jego mniemaniu jego „kariera” to sukces, to musi chłopak mieć strasznie niski poziom samooceny.

Pytałem już Łoza, zapytam też Ciebie – uważasz, że wrocławską scenę stać na to, by przebiła się do mainstreamu? Boom na rap powinien temu sprzyjać.

Roszja powiedział mi kiedyś, że jesteśmy tutaj zamknięci w tzw. „szklanej kuli” i jest w tym sporo prawdy. Wrocław nie patrzy na innych, nie patrzy na trendy i robi swoje, ale jakoś nie potrafimy zarazić naszą bombą reszty świata. Wielu z nas czekało na nie wiadomo co i się nie doczekało, a inni – którzy mogli zrobić coś więcej – po prostu odpuścili. Wydaje mi się, iż byliśmy – i może dalej jesteśmy – za bardzo zakochani w sobie, przez co zabrakło konsekwencji w działaniu i podjęcia jakichś radykalnych kroków, które pozwoliłyby wypłynąć komuś stąd na szerokie wody. Niektórzy też przespali swoją szanse dawno temu.

Co do Łoza jeszcze – w tym samym kawałku Paweł dość niechętnie wypowiada się o całym środowisku związanym ze swagiem, a Ty pojawiasz się na projekcie SWAG jak Skurwysyn. To się nie gryzie?

Mixtape to mixtape – fajna inicjatywa i możliwość pokazania się zupełnie nowej publiczności. Szukasz drugiego dna, którego nie ma. Co do Łoza to wiedz, że miał kiedyś spodnie w krowie łaty i miał więcej słegu niż te wszystkie kapiszony w ciuchach Hazel czy innym gównie.

Nagrasz kawałek z Ks. Kubą Bartczakiem?

Kuba to niesamowita postać i co najważniejsze – cholernie dobry człowiek. Odbijając od tego, w co wierzy Andrzej bądź też nie wierzy i od tego, że Kuba jest księdzem to w rozmowach poruszających różne tematy zgadzamy się ze sobą. Myślę, że absolutnie nie byłoby problemu, aby stworzyć razem jakiś hit.

I doszliśmy do punktu, gdzie można naprawdę poważnie pogadać. Wszyscy pytają Cię o głupoty, a skoro wymieniliśmy już Ks. Kubę,  a i ja zaliczam się do religijnych osób, to muszę zadać pytanie – w co wierzy Andrzej? 

Andrzej wierzy w siebie i wierzy w to, co widzi. Nie mam nic do katolików ani innych różnowierców do momentu, kiedy nie zachowują się jak banda fanatyków z klapkami na oczach.

A przy wódeczce lubisz pogadać o polityce?

Oczywiście, że tak – dawka skrajnych emocji przy ogórku i kieliszku jest jak najbardziej wskazana.

Co dalej, Andrzej? Następna płyta będzie kontynuacją tego, co robisz czy uderzysz w klimaty zupełnie inne?

W styczniu zacząłem pracę nad następnym albumem, którego wstępny tytuł to „T.W.B. ERA”.  Wstępnie będzie to płyta opisująca wydarzenia dotyczące epoki sprzed epizodu zwanego „Ciekawe przypadki człowieka Nizioła”. Co z tego wyjdzie, zobaczymy wkrótce bez podawania dat i terminów, których nie da się dotrzymać.

Nie da się ukryć, że najlepiej przyjęły się Twoje singlowe kawałki, czyli „Tańcz ruro” i „Trzy-zero-dziewięć”. Takich bangerów będzie więcej?

Ciężko jest ocenić, co będzie bangierem a co nie. Ludzie odbierają muzykę po swojemu. „Life is good” nie było dla mnie bangierem i nie byłem przekonany co do tego numeru, a tymczasem otrzymałem więcej pozytywnych opinii na jego temat niż w przypadku tych numerów, które wymieniłeś.

Sporo propsów zbierasz też za grę aktorską w klipach. Jak duży wpływ miała na to Twoja przygoda z teatrem i dlaczego dalej się w to nie bawisz?

Tak jak napisałeś – to była przygoda, która po prostu się skończyła. Wydaje mi się, iż w pewnym momencie poczułem znużenie świrowaniem na scenie i aktorzeniem za dychę. Czasami jednak zastanawiam się, dokąd by mnie to zaprowadziło, gdybym pociągnął to dalej na większej wczucie i pełnej determinacji. Gorzej, gdyby skończyłoby się to „Klanem” albo innym gównem.

Na fanów raczej nie narzekasz, co? Mimo tego, że nie ma ich zbyt wielu, to wszyscy są świadomymi słuchaczami.

Gdyby nie Facebook, to ciężko byłoby Ci określić, czy mam wielu fanów czy też nie.
Pamiętaj, że ilość lajków nie świadczy o jakości muzyki którą tworzysz – to przecież oczywiste. Tak czy siak, wielka piona dla tych wszystkich zwyrodnialców, którzy podłapali moją fazę i w jakiś sposób mnie wspierają. Albo też hejtują.

Koledzy z pracy znają Twoją hip-hopową twórczość?

Znają, słuchają, hejtują i podziwiają. Pozdro, parówy!

I jak zareagowali na „Life is Good”? Podbijali ze słowami: „Andrzejku, ale dojebałeś tej Bożenie z działu kadr!”?

Akurat ten numer nie dotyczy mojego obecnego miejsca zatrudnienia.

Można liczyć na Twoje koncerty gdzieś poza Wrocławiem?

Nikt mnie nigdzie nie zaprasza, więc nie można (śmiech).

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.