Płock is coming: Reno [4]

Niewielkie, ale to naprawdę niewielkie nadzieje miałem na to, że zobaczę Reno na scenie. Lata ciszy i beng – jeden z największych królów podziemia wystąpi w sierpniu na Polish Hip-Hop TV Festival.

Już dawno przestałem się łudzić, że Reno jeszcze wróci do rapu. Wiecie, jak to jest, długa przerwa, z tego, co wiem, ma całkiem satysfakcjonującą pracę, więc ten hip-hop do niczego nie był mu potrzebny. Co prawda, co jakiś czas pojawiał się temat powrotu, jego fanpage ożywał, internet wariował na dwa dni i znowu zapadała cisza.

W zeszłym roku doczekaliśmy się reedycji „Następnego levelu” – kultowej podziemnej płyty z 2001 roku, na której Reno pokazał, jak należy pisać punchlines i zdefiniował hustlerskie flow. Gdy usłyszałem jego pierwsze kawałki – chyba remix „Natury ludzkiej” i „Na osiedlach” to długo nie mogłem przejść do następnych numerów, bo te dwa zapętlałem w kółko z godzinę. Potem ściągnąłem „Następny level” i to jedna z tych płyt, których nauczyłem się na pamięć do tego stopnia, że do teraz mógłbym ją zarapować. Reedycja jedynego krążka Reno była dla mnie ogromnie ważnym wydarzeniem, chyba tylko info o Brudnych Sercach mogłoby to przebić.

Reno to oczywiście nie tylko „Następny level”. Jest przecież autorem najlepszego polskiego letniaka, czyli „Dobrych czasów”, z Ortegą Cartel nagrał jeszcze bardzo przyjemne „Musisz klaskać” i „Kickflipa”. Przez lata zebrało się też kilkanaście świetnych featuringów i pojedynczych numerów. No i całkiem niedawno znowu pojawił się temat powrotu z nową płytą…

Żeby nie przedłużać i nie wymieniać najlepszych kawałków – bo z Reno jest tak, że prawie każdy jest jego najlepszym zamieszczam link do akcji „Dzień z… Reno”, jaką przeprowadziłem dwa lata temu. Tam opisane są jego najważniejsze kawałki, kilka anegdotek oraz stare wywiady – „Dzień z… Reno”.

W Płocku liczę na wszystko to, co znajduje się w poniższej playliście oraz być może na nowe rzeczy, bo skoro rzeczywiście ma pojawić się jego krążek, to mógłby coś zaprezentować, by podbudować hajp. W ogóle – jeśli zagra choćby jeden niepublikowany numer, to dopiero wtedy uwierzę, że jego płyta naprawdę wyjdzie.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.