Truskulowe serca biją mocniej – Nawaj/Barto’cut12 „Za dnia marnuję talent”

„Chłopaki dawajcie to na spoti” – poprosił autorów na Ślizgu użytkownik skała.
„Po weekendzie ogarnę temat, teraz muszę pić” – odpowiedział Nawaj.

Takie truskulowe podejście w czasach, gdy przed premierą wszystko powinno być dopięte na ostatni guzik to rzadkość. Mógłby odpowiedzieć tak ktoś, kto na scenie ma ugruntowaną pozycję, ktoś, kto nie musi zabiegać o wyświetlenia i lajki. Ale dwóch totalnie nieznanych gości? Dawno się z czymś takim nie spotkałem. Dlatego naprawdę to szanuję.

Może określenie „totalnie nieznanych gości” to przesada, bo wielu osobom spodobała się zeszłoroczna epka Barto’cut12a (swoją drogą, gość już wybierając ksywkę zagrał na nerwach przyszłym recenzentom – jak to odmienić?), która ujmowała klimatem znanym z płyt Pete Rocka czy Madliba. Nawaj w 2014 roku wypuścił epkę o znaczącym tytule „Demo – 20 minutes of skills building”. To całkiem przyjemny materiał, choć na tyle niszowy, że nie ma co się dziwić, że przemknął bez echa.

Połączenie sił Nawaja i Barto’cut12a poskutkowało materiałem z grającym na sentymentach najntisowym klimatem. Wystarczy rzucić okiem na tracklistę: „Midnight Marauders”, „California Love”, „Wu Tribute” – „Za dnia marnuję talent” to wielki hołd oddany minionej hip-hopowej epoce. Nawaj oddaje szacunek grze, względem której nie ma żadnych roszczeń, przeciwnie – mówi o spłacaniu długów w podziemiu. W „Still Free” przypomina o nieco zapomnianym elemencie hip-hopu, jakim jest graffiti i robi to tak zręcznie, że potrafi zainteresować nawet mnie, totalnego laika w tym temacie. Follow-upy, dbałość o technikę, używki, pasja i trochę narzekań na słuchaczy – stereotypowy truskul z tego Nawaja, obecnie bardzo rzadki okaz. Barto’cut12 zresztą nie ustępuje mu na krok: w jego podkładach znajduje się pełno sampli (szczególnie lubi dęciaki), skreczy i cutów. Producent zadbał, by raper, który za dnia marnuje talent, czuł się dobrze w nocnym, tajemniczym klimacie. Wyobraźcie sobie, jak brzmi stereotypowy bit z etykietką „classic hip hop beat” i właśnie to najbardziej ujmuje na tej płycie.

Jeśli lubisz Madliba, Pete Rocka, ATCQ, Wu-Tang oraz innych wielkich lat 90-tych w rapie i jesteś fanem starego polskiego podziemia to „Za dnia marnuję talent” na pewno zasłuży na kilka odsłuchów. I Nawaj, i Barto’cut12 oddają hołd tej epoce, robiąc z jednej strony coś odtwórczego i stereotypowego, ale nie ma opcji, by truskulowe serca nie zabiły mocniej podczas odsłuchu tego krążka. Rap, muzyka, podejście – za to wszystko szacunek. Dawaj dalej, Nawaj i rób to wciąż też, Barto’cut12.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.