Slums Attack „CNO2” [recenzja]


Peja przy wsparciu Decksa chciał zaprezentować swoje “całkiem nowe oblicze”. Pomysł godny pochwały, ale czy 36-letni raper rzeczywiście może zmienić swój wizerunek w znaczącym stopniu?

Oczywiście nie ma tutaj żadnej rewolucji. Na “CNO2″ rapuje stary, dobry Peja. Słowem kluczowym jest przymiotnik “dobry”, bo po “Reedukacji” próżno szukać w tekstach Ryśka gloryfikacji alkoholu, narkotyków czy rozwiązłości. Przeciwnie – Poznaniak przyznaje się do błędów młodości i przestrzega przed nimi słuchaczy. Mimo innego punktu widzenia główną tematyką pozostają wersy o ciężkim, ulicznym życiu. Do tego dochodzi kilka kawałków, gdzie składany jest hołd dla hip-hopu oraz przepełnione populizmami teksty atakujące polityków. Krótko mówiąc: nic “całkiem nowego”, lecz należy oddać Ryśkowi, że “CNO2″ jest równiejsze niż “Reedukacja”.

Na szczęście dopisali goście. Obecność Masta Ace’a na tym albumie, mimo tego, że jest już trochę wypaloną gwiazdą, to ważne wydarzenie w karierze kogoś, kto ponad dekadę temu nawijał: “na uszach Masta Ace, nowojorskie tajemnice”. Pierwszy raz na polskiej produkcji mogliśmy usłyszeć raperów z grupy Onyx, którzy dali naprawdę dobre zwrotki. Za ultra flow należy pochwalić reprezentantów Trzeciego Wymiaru w kapitalnym numerze “Hip Hop wciąż żywy” oraz Pezeta przypominającego nam o swoich najlepszych czasach, kiedy jeszcze zależało mu na ambitniejszych tekstach. Znowu udała się też współpraca Peji z Glacą, którego głos idealnie pasuje do energicznego, rockowego podkładu Decksa. Po zupełnie drugiej stronie należy umieścić Kroolika Underwooda, profanującego twórczość Ryśka Riedla w refrenie kawałka “Samotność po zmroku”.

Wielkie słowa uznania należą się – jak zawsze – Decksowi. Podkłady w “Collabo” i “Ideologii bloków” to przykład dopracowania klasycznego hip-hopu do granic możliwości. Brak przesadnego kombinowania z aranżacjami, prostota (choć tylko pozorna, bo w tych bitach ciągle coś się dzieje) czy dodane instrumenty dęte, strunowe lub klawiszowe zapewniają podkładom niebywałą chwytliwość, a jeżeli ciągle macie w głowie bit z “Oddałbym”, to nie możecie się zawieść.

Chociaż “CNO2″ nie jest pozbawione wad, ostra krytyka najnowszej płyty Slums Attack nie ma najmniejszego celu. Doskonale wiemy, czego spodziewać się po Peji i Decksie, dlatego jeżeli ktoś oczekiwał tu zmiany rapgry, to wyłącznie jego problem. Fani mają całkowite prawo do tego, by wracać do tego materiału z przyjemnością, ci, którzy za Slums Attack nigdy nie przepadali raczej do “CNO2″ się nie przekonają.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.