Robert Tekieli „Zmanipuluję cię, kochanie” [recenzja]

„Sekty, grupy psychomanipulacyjne, subkultury, toksyczne style życia. O tym jest ta książka. O tym, jak stracić wolność na własne życzenie. Myśląc w dodatku, że przebywamy w sercu współczesnego świata. Modni niewolnicy.” – tak sam o swojej książce pisze Robert Tekieli, który uświadamia nas, że zewsząd jesteśmy atakowani symboliką New Age.

W Polsce wciąż ogromny odsetek społeczności wierzy w horoskopy. To dziwne, bo w katolickim kraju ludzie powinni być świadomi tego, że wiara w tego typu rzeczy (tarot, wróżbiarstwo, jasnowidzenie) to wykroczenie przeciw pierwszemu przykazaniu, a także otwarcie się na działanie demonów. Jednakże nie tylko w to – czasami wbrew własnej woli – brną tak samo niewierni jak wierni.

„Zmanipuluję cię, kochanie” to szczegółowy opis każdego z duchowych zagrożeń, jakimi karmi nas obecny świat. Ludzie dają się nabrać na paramedycynę, parapsychologię, są w stanie uwierzyć w nieistniejące żyły wodne czy też wstępują do sekt – to działo się kiedyś i będzie działo się dalej, bo słabe istoty potrzebują wsparcia i jeżeli trafiają na nieodpowiednich doradców, łatwo dają się omotać. Jednakże autor opowiada nie tylko o działaniach znanych sekt oraz „pospolitych” New Age’owych działaniach. Robert Tekieli opisuje też, jak przemycane są satanistyczne elementy w grach komputerowych, sztukach walki (szkodliwe elementy znajdziemy nawet w karate i capoeirze, literaturze oraz muzyce. Otwarcie nas na działanie złych duchów powoduje także świadome śnienie, OOBE, a nawet przesadna wiara w enneagram.

Nie chodzi oczywiście o to, żeby czytelników przerazić. Sam sprawdziłem, jak działa enneagram, byłem totalnie zaskoczony, że po wypełnieniu testu dostałem tak dokładny opis swojej osobowości, ale na tym skończyłem. Nie mam zamiaru sprawdzać, czy moja dziewczyna ma wynik pasujący do mojego i czy dzięki temu będziemy idealnym małżeństwem. To samo, jeżeli chodzi o muzykę i książki. Nie mam problemu z tym, że Led Zeppelin w jakimś tam utworze przemyca satanistyczne motywy, tak samo „bez wczuwania się” oglądam np. horrory. Moja hierarchia wartości stoi niewzruszona, posiadam ten „intelektualny dystans”, o którym sam autor wspomina, a którego niektórym, niestety, czasami braknie.

Nieco zaszokowany czytałem, kiedy Robert Tekieli masakrował w książce serię J.K. Rowling o Harrym Potterze. Owszem, jest tam magia, są zaklęcia, których używanie w codziennym życiu może człowieka duchowo otworzyć. Ale czyż w tej lekturze dobro nie wygrywa ze złem? Czyż nie ma w niej pochwały dla tolerancji? Czyż wielodzietna rodzina Weasleyów, z której wszyscy wokół się naśmiewają nie jest opisywana pozytywnie? Tekieli – ale także i inni – od dawna ostrzegają przed potteromanią oraz przed tym, że dzieciaki za mocno utożsamiają się z bohaterami książki. Dobrze, to rozumiem, ale przecież można to podpiąć do prawie każdej pozycji z gatunku fantasy. Ale patrzenie tylko przez ten pryzmat na Harry’ego Pottera jest ogromnym spłycaniem powieści, która promuje i pochwala dobre zachowania.

Oczywiście „Zmanipuluję cię, kochanie” warto przeczytać, chociażby po to, żeby poszerzyć swoją wiedzę temat zagrożeń płynących z ideologii New Age. Kiedy już będziemy świadomi łatwiej będzie nam chronić siebie, a także naszych bliskich. Nie dajmy się zmanipulować i nie dajmy się sobą rządzić!

Książkę można kupić na stronie Wydawnictwa M W TYM MIEJSCU.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.