Odnowić oblicze Kościoła, tego Kościoła – George Weigel „Katolicyzm ewangeliczny”

Już przed rozpoczęciem lektury książki George’a Weigla nabrałem do niej respektu. Na tylnej okładce widać opinie kardynała Timothy’ego Dolana, który po abdykacji Benedykta XVI był jednym z kandydatów na papieża oraz arcybiskupa Glasgow Philipa Tartaglii, stwierdzającego, iż „katolicy, zwłaszcza biskupi i kapłani (…) powinni szybko przeczytać tę książkę”[1]. Od razu było wiadome, że czeka mnie prawie czterysta stron trudnej, teologicznej przeprawy.

Amerykański autor w „Katolicyzmie ewangelicznym” zagadnienie po zagadnieniu wyjaśnia, na czym ów nowy rodzaj katolicyzmu polega oraz czym różni się od dogorywającego już, według niego, katolicyzmu katechetyczno-dewocyjnego, powstałego w czasach kontrreformacji. Jego tezy mają na celu odnowić oblicze Kościoła, uważanego przez wielu za skostniałą, niedzisiejszą i po prostu niemodną w obecnych czasach instytucję. Oczywiście ta przemiana ma dokonać się nie za pośrednictwem zmian doktrynalnych, ale tych duchowych.

Katolicyzm ewangeliczny, którego założenia przedstawiano już podczas Drugiego Soboru Watykańskiego, ma odpowiedzieć na wymagania dzisiejszego świata, zmian w kulturze i społeczeństwie. Koncentruje się na budowaniu przyjaźni z Jezusem Chrystusem i działaniu Ducha Świętego. „Katolicyzm ewangeliczny jest pod wieloma względami daleko bardziej wymagający niż katolicyzm kontrreformacyjny (…). Wymaga więcej wysiłku ze strony księży i biskupów, osób konsekrowanych i świeckich; z języka ognia nie wystarczy zwykłe zaliczenie” [2].

Już same nazwy rozdziałów mówią nam, gdzie autor biografii Jana Pawła II szuka gruntownych reform: w episkopacie, kapłaństwie, liturgii, życiu konsekrowanym, powołaniach świeckich, życiu intelektualnym Kościoła, decyzjach i działaniach w sferze publicznej czy wreszcie w samym papiestwie. Weigel wskazuje drogę, jaką powinien podążać Kościół, ale też nie szczędzi cierpkich słów zarówno pod adresem duchownych, jak świeckich. Księżom i biskupom zarzuca, że na konferencjach episkopatu powinni być bardziej krytyczni względem samych siebie, tak by te spotkania nie wyglądały jak „klub dżentelmenów” poklepujących się po plecach, ale miejscem na poważne dyskusje o wierze. George Weigel postuluje również między innymi o to, by młodsi kapłani mieli szansę na ważniejsze kościelne stanowiska i popiera swój pomysł choćby Karolem Wojtyłą, który nominację biskupią otrzymał jeszcze przed czterdziestką.

Spore wymagania stawiane są także zwykłym świeckim, bądź co bądź najliczniejszej grupie w Kościele. To właśnie my powinniśmy brać czynny udział w nowej ewangelizacji. A należy to czynić nie poprzez zamykanie się w świątyniach i klepaniu modlitw, co cechuje katolicyzm kontrreformacyjny, a na wychodzeniu przez kościoły i pokazywaniu naszej wiary otwartością na bliźnich. Jeżeli pokażemy światu, jaką siłą jest nasza przyjaźń z Chrystusem, wtedy będziemy mogli zmienić nasze społeczeństwo.

Wiele zarzutów Weigel stawia również „letnim” katolikom. „Takie osoby chociaż kanonicznie pozostają katolikami w rzeczywistości oderwały się i wybrały inną ewangelię i innego zbawiciela. Ich więź z Kościołem Jezusa Chrystusa uległa osłabieniu; ich komunia z Kościołem katolickim została nadwyrężona”[3]. To właśnie „letni” katolicy gotowi są teraz, zgodnie z modą, odejść od Kościoła, gdyż nie czują więzi z Bogiem. I to o nich powinniśmy zawalczyć i pokazać im działanie Ducha Świętego.

Obszernie można by komentować wiele założeń katolicyzmu ewangelicznego widzianego okiem George’a Weigla, jednak odsyłam do jego dzieła. Mimo tego, iż potrafi przytłoczyć zarówno objętością, jak i treścią, a przeznaczone jest raczej to osób posiadających już teologiczną wiedzę, to i zwykli wierzący powinni spróbować się z nią zmierzyć. A ci, którzy przeczytają ją ze zrozumieniem niech przekazują dalej jej treść i przede wszystkim wcielają ją w życie.

Długo czytałem „Katolicyzm ewangeliczny” i przyznam, iż niektóre części nie były dla mnie w pełni zrozumiałe, niemniej nie żałuję, że spróbowałem, bo Weigel przeciera nam szkła okularów oraz palcem wskazuje drogę, którą my, katolicy XXI wieku, powinniśmy iść, by wiara w Chrystusa dotarła wszędzie.

[1] z okładki
[2] George Weigel, „Katolicyzm ewangeliczny”, przeł. Grażyna Gomola, Aleksander Gomola, Wydawnictwo M, 2014 s. 41
[3] Tamże, s. 64

Za egzemplarz podziękowania dla:

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.

  • aniom

    oj, dzieki, czasem biore sie za takie ksiazki, a poniewaz nie wszystko ogarniam, czuje sie nie najlepiej. Ciesze sie, ze nie jestem sama, tzn nie tyllko ktos jeszcze to czyta, ale i trudnosci ma podobne :) moze nie tak zle z nami, katolikami….

    • blogosiaka

      Pewnie to bardziej książka skierowana dla księży, teologów i katechetów, ale przecież warto próbować i czasem również te „cięższe” pozycje czytać. :)