Lydia Cacho „Niewolnice władzy” [recenzja]

Chciało mi się płakać, wymiotować i bić głową w mur – zamykałem tę książkę i zaczynałem ją na nowo, czując wzrastającą nienawiść do tego, co stało się z ludzkim gatunkiem. „Niewolnice władzy” to kobiety zmuszane do pracy w burdelach, wykorzystywane przez zezwierzęconych mężczyzn i pozostawione bez pomocy. Lydia Cacho opisuje proceder handlu ludźmi z perspektywy człowieka, który widział go na własne oczy – i jest to perspektywa przerażająca.

Nie spodziewałem się, że handel żywym towarem w XXI wieku nadal kwitnie. Wydawało mi się, że wysoko postawieni urzędnicy przymykający oko na ten proceder oraz brutalne mafie zmuszające setki tysięcy kobiet do codziennego cierpienia to tylko teorie spiskowe. Lydia Cacho – meksykańska dziennikarka zajmująca się tym tematem – opisuje, jak działa handel ludźmi w różnych szerokościach geograficznych. Wspomina o okrutnej japońskiej Yakuzie, która do prostytuowania sprowadza kobiety z USA oraz o seks-turystyce w Tajlandii, z której korzystają miliony ludzi. Najbardziej odrażający jest widok Kambodży – kraju żyjącego z wykorzystywania kobiet, gdzie najbardziej atrakcyjnym towarem są ośmiolatki. Wreszcie Cacho opisuje swój własny kraj i kontynent – również przeżarty przez układy i mafie, i ludzi, którzy osobiście znają gubernatorów miast i przelewając im pieniądze na konto, zapewniają sobie nietykalność.

Historie opowiadane przez kobiety zmuszane do pracy w burdelu (wyrażenie „agencja towarzyska” zbyt łagodnie opisuje takie miejsca) przejmują, wzbudzają ogromne współczucie i bunt przeciwko tak przedmiotowemu traktowaniu człowieka. Byłbym zbulwersowany, gdyby te gwałty i zniewalanie kobiet były tylko pojedynczymi przypadkami, toteż jak mam wyrazić swoje odczucia, kiedy dowiaduję się, że dla niektórych to codzienny biznes, w którym zbiorowe gwałty stają się sposobem, by złamać kobietę? że dziesięciolatki uczone są seksu oralnego (nazywanego „pieszczotliwie” yummy-yummy)?

Druga część książki poświęcona jest przyczynom tych procederów, czyli gwałtom dokonywanym przez wojska podczas wojen oraz przeróżnym machlojkom, które występują równolegle – jak pranie brudnych pieniędzy oraz wprowadzanie ludzi mafii do struktur państwowych. Autorka, chociaż sama jest uważana za feministkę, atakuje te aktywistki, które walczą o zalegalizowanie prostytucji. Jednak to mężczyźni są tu głównymi oskarżonym, a dowody stanowią: wszechobecny mizoginizm, brutalne zmuszanie kobiet do sprzedawania swoich ciał oraz zwierzęca chęć dominacji nad przeciwną płcią. Potwierdzają to też liczby, według których lwia część mężczyzn korzysta z usług prostytutek, napędzając ten wstydliwy rynek.

„Niewolnice władzy” uświadamiają, jak przerażająco wygląda handel ludźmi oraz jak daleko sięgają jego macki. Lydia Cacho motywuje nas do tego, by zmieniać świat, a jako że z mafią szans nie mamy, zacznijmy od szanowania siebie i bliźnich – byśmy pozostali ludźmi, a nie podążali w przeciwnym kierunku ewolucji.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.