Eco-rap – Mroku „BłęKITibiel”

Mroku na swoim koncept-albumie przenosi nas w przyszłość i snuje wizje dotyczące tego, w jakim kierunku zmierza ludzkość.

„BłęKITibiel” to stojące niebezpiecznie blisko realizmu science-fiction. To historia o społeczeństwie, które zapomniało o tym, jak ważna jest matka natura. O ludzkości egoistycznej, ignoranckiej, pędzącej w konsumpcyjnym wyścigu, uzależnionej od technologii, pozbawionej własnego zdania, podatnej na manipulacje, nie interesującej się historią ani przyszłością. To opowieść o ludziach, którym wszczepia się chipy, by byli lepsi, jednocześnie dopuszczając do możliwości ich zhakowania w sposób, by mogły działać niezgodnie z wolą ich użytkowników. To obraz tego, jak człowieczeństwo systematycznie zmierza ku autodestrukcji.

Mroku zostawia nadzieję na poprawę tej sytuacji. Ziemian z matni może wyrwać grupa Dzieci Anarchii, których cel to rewolucja – przejęcie władzy nad światem i powrót do normalności. Nie zgadzają się na to, by człowiek zanieczyszczał Ziemię ani by w imię mody zabijane zostawały zwierzęta. Jak się okazuje, organizacja działa prężnie, ma swoich ludzi w ważnych instytucjach, a i sam przewrót nie wydaje się trudny – obecna władza jest próżna, zaślepiona i łatwo daje się podejść.

Ziemię uratować może także tajemnicza Rada Trzech, o której istnieniu dowiadujemy się z umieszczonych w skitach zapisów głosowych pułkownik Chawy. To przedstawiciele trzech ras lub gatunków, stojących w roli zwierzchników naszej planety. Chawa jest rozczarowana tym, jak podle ludzie traktują ziemię („Maszynerią wydzierają Ziemi ostatnie okruchy gwiazd. My ich tego nauczyliśmy?”) oraz mówi o niegasnącym płomieniu odkrytym przez ludzi. Ta niebezpieczna substancja przechowywana jest w Onkalo, podziemnej budowli zawierającej niezliczone tunele (nawiązanie do fińskiego składu odpadów radioaktywnych). Rada zaalarmowana tym, co wyprawiają ludzie, decyduje się na interwencję, czyli – jak nazywa to pułkownik – „objawienie”.

Jak widzicie, to fabuła z wieloma wątkami, dość trudna do rozszyfrowania za jednym razem. Mroku jednoznacznie opowiada się po stronie rebeliantów, którzy chcą by ziemię, po której stąpamy, darzono należytym szacunkiem. Swoje poglądy zaznacza jasno: krytykuje mordowanie zwierząt oraz rodziców zachęcających swoje dzieci do wyrzucania śmieci na ziemię, a także atakuje ludzi słowami: „Wysączycie do cna ziemie przodków / Zostawicie oleiste ścieki, gdzie czyste rzeki z początków?”. Ta płyta to manifest, to wezwanie do opamiętania się, do zmiany swojego światopoglądu. Mroka można nazwać eco-raperem, bo chyba jeszcze nigdy nie mieliśmy na scenie MC tak zaangażowanego w sprawy środowiska. Ten kierunek nie dziwi – w swoich facebookowych wpisach oraz na swoim vlogu raper z Koszalina niejednokrotnie zwracał uwagę na to, jak ludzie nie szanują swojej planety.

Tyle o treści, która siłą rzeczy jest najważniejszym elementem tego albumu. Jeśli chodzi o samo rapowanie, Mroku pozostał znanym nam Mrokiem – MC z przyciągającym głosem, w którego linijkach często można natknąć się na podwójne rymy i – jakkolwiek to brzmi – stojącego po stronie klasycznego rapu. Zdarzają się tu zmiany flow, tonu głosu, bardziej melodyjne refreny czy świadome opuszczanie rymów, ale, tak jak zawsze, w rapie Mroka nie chodzi o ozdobniki, a o słowa.

Koszalinianin wcielił się także w rolę producenta (poza jednym wyjątkiem, jakim jest bit Mahyna) i tutaj chyba można mieć pretensje, że nie zaryzykował i nie spróbował czegoś innego niż w dużej mierze klasyczne, oparte na samplach bity z niewielką dozą futurystycznego klimatu. Jest solidnie, spokojnie, ale brakuje wyrazistości, a poszczególne podkłady nie przyciągają. Pasują, co prawda, do tego ciężkiego klimatu, jednak szkoda, że nie dają nam choćby chwilowego wytchnienia czy nie przykuwają na dłużej do poszczególnych utworów. Aż prosiło się o jakieś elementy elektroniczne lepiej oddające klimat sci-fi – choćby takie jakie słyszeliśmy na „Ucieczce z Kolonii” czy „Wbrew wskazówkom” Roszji.

Najważniejszy cel został jednak osiągnięty – teksty Mroka poszerzają horyzont i każą nam zastanowić się na tym, jak prowadzimy swoje życie i dokąd zmierzamy. My, czyli ludzkość. „BłęKITibiel” trwa ponad 60 minut, zatem wyjdźcie z domu, załóżcie słuchawki i włączcie ją podczas spaceru. Po tej godzinie na pewno zaczniecie dostrzegać więcej i nie chodzi tylko o zaśmiecone ulice i lasy.

 

 

Konkurs
Mroka uważam za jednego z najbardziej niedocenionych polskich raperów. Mimo świetnych płyt, takich jak „Mroczne nagrania” czy niedawne „W drodze do domu”, członek Bla Bla nie cieszy się szczególnie wielką popularnością. Oczywiście na naszej scenie nie brakuje też innych raperów, którzy zasługują na więcej propsów, dlatego jeśli chcecie otrzymać jego najnowszą płytę, „BłęKITibiel”, odpowiedzcie na pytanie:
Kto według Ciebie jest najbardziej niedocenionym polskim raperem i dlaczego?
Odpowiedzi przesyłajcie na blogmateuszaosiaka[at]gmail.com. Konkurs trwa do 26 grudnia (23:59). Płytę zgarnie autor najciekawszej odpowiedzi.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.