Fenomen HIFI

Niedawno do mojego odtwarzacza powrócił album „23:55” HIFI Bandy. Nie bez obaw ponownie włączyłem ten krążek, bo pomimo że uznałem go za najlepszy materiał 2010 roku, to wiele zmieniło przez ponad dwa lata od jego wydania.

Przede wszystkim Dioxa i Hadesa dało się znielubić. Krótko po premierze ich ostatniego albumu pojawiali się praktycznie wszędzie. Mało było mainstreamowych płyt, gdzie w trackliście nie znajdowaliśmy chociaż jeden z nich. Szczególnie Diox zaczynał wyskakiwać z lodówki, tym bardziej, że zbliżał się jego solowy materiał. „Logika gry”, która była jedną z najbardziej oczekiwanych przeze mnie płyt, okazała się rozczarowaniem roku, a sam raper swoim burackim zachowaniem czy na to Facebooku, czy na koncertach stał się raperem, którego zacząłem nie znosić. Czarę przelała druga, równie wtórna i nudna solówka, gdzie Patryk, chyba nie radząc sobie z krytyką, postanowił nagrać kawałek dla recenzentów. W między czasie Diox zdążył też w żenujący sposób przegrać niepotrzebny beef z Doniem. Cały wizerunek zbudowany dzięki HIFI Bandzie wrócił do punktu wyjścia.

Troszkę inaczej było z Hadesem. Ten również zostawiał sporo gościnnych zwrotek, jednak jego album na bitach Galusa „Nowe dobro to zło” był jednym z najlepszych materiałów 2011 roku. Co prawda śmieszył mnie jego Facebookowy profil, gdzie chciał pożyczyć od kogoś pendrive’a albo szukał pracy dla swojej siostry, ale generalnie dało się z Hadesem żyć, mimo tego że zajawka na jego kolejne kawałki kompletnie opadła.

Stwierdzenie, że magia HIFI Bandy została już zaprzepaszczona legła w gruzach, kiedy odpaliłem czwarty Kodex. Tam chemia między Dioxem i Hadesem znowu jest obecna, raperzy świetnie się uzupełniają,obrazu dopełniają cuty Kebsa i mamy starą, dobrą warszawską ekipę, której słucha się z uśmiechem na ustach. Równie dobrze HIFI wypadła na Czarnym i aż chce się czekać na ich nowy krążek.

Niestety konkretnych zapowiedzi nie ma, a szkoda, bo „23:55” zupełnie się nie zestarzała. Dalej „A my” i „Ptaki” tekstowo stoją bardzo wysoko, dalej można się bujać przy „Warsaw outdoors” czy skakać przy „Za późno, by nawracać”, dalej można cisnąć bekę z niektórych wersów Dioxa („Nie pierdolę się z tym jak dziadek z babką”) czy z obu tragicznych zwrotek Fokusa, dalej można jarać się zwrotką Chady (!). Dalej ten materiał ma dla mnie sporą wartość sentymentalną i ociera się o półkę z moimi osobistymi klasykami. Nagrajcie coś jeszcze, chłopaki.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.