Dzień z… BobAirem [9]

BOBERCOZABIT

Proszę Państwa, oto BobAir
Ma on dziś dzień z moim blogiem
Chętnie państwu łapę poda.
Nie chce podać? A to szkoda.

Dzisiejszą niedzielę spędzimy w towarzystwie jednego z najpopularniejszych polskich producentów. Współpracował niemal z każdym: VNMem, Jimsonem, PeeRZetem, Mrokiem, Mesem, Te-Trisem, Biszem, Laikiem, a także wieloma znanymi i lubianymi raperami. Jego produkcje określa się zazwyczaj wymyślonym przez Mesa wykrzyknieniem: BOBAIR, CO ZA BIT!

Bobair – bobercozabit udziela się też wokalnie, facebookowo i ślizgowo, gdzie komentuje dosłownie wszystkie wydarzenia sportowe związane z każdą dyscypliną, co utwierdza tylko w przekonaniu, iż jest prawdziwym bobrem silnie związanym z własnym terytorium.

Ten Typ Mes – Otwarcie
Nie da się inaczej rozpocząć tego dnia, jak tym numerem. Opisał go Szymek Muzykant​:

„Bob’Air to bezsprzecznie jeden z najbardziej utalentowanych producentów w Polsce. Najlepsi raperzy w kraju wiedzą przecież, co robią, zapraszając go regularnie na swoje krążki, które niekiedy okazują się świetne, innym razem przełomowe, a czasem nawet najlepsze. Takim albumem są dla mnie m.in. „Kandydaci na szaleńców” Mesa. Płyta, która skradła moje serce i do dziś mi go nie zwróciła. Może pamiętacie, że otwierał, a także promował ją singiel pt. – no właśnie – „Otwarcie” – przebojowy, ale bardzo osobisty, wypełniony niebanalną treścią, ale równie muzyczny, ba, w pewnym sensie nawet taneczny.

O ile „KnS” zasłynęli w dużej mierze z gatunkowych wycieczek Mesa, o tyle numer na bicie Bobera to klasyczny hip-hop z krwi i kości. I wiecie co? To jeden z najlepszych muzycznych momentów na tej płycie, która pełna jest przecież świetnych podkładów. To w końcu jeden z polskich numerów hip-hopowych, do których przez ostatnie lata wracam zdecydowanie najczęściej. Dzieje się w nim bardzo dużo, świetny aranż sprawia, że nie można się nudzić ani przez sekundę, sample z repertuaru Rogera Chapmana („Face of stone”) prowadzą nas przez cały utwór z wielką gracją, a wylewająca się z każdego dźwięku energia idealnie sprawdza się na koncertach.

O Mesie można byłoby w tym momencie mówić bardzo dużo, trzeba jednak przyznać, że Bob’Air jest równie wielkim bohaterem tego kawałka, a wypowiedziane najprawdopodobniej po raz pierwszy: – „Bob’Air, co za bit!” – przeszło do hip-hopowego słownika frazeologizmów nie bez powodu i ma podstawy w naprawdę kozackiej produkcji.”

Projekt Nasłuch – Litr za litr
Wiem, że jeszcze rano i to za ciężki numer na taką porę, ale nie wspominałem jeszcze o tym, że BobAir związany jest z Projekt Nasłuch, w którym naturalnie odpowiada za stronę muzyczną. „Litr za litr” to zdecydowanie ich najmocniejszy numer głównie za sprawą tekstu, ale to podkład sprawia, ze te historie uderzają nas z siłą Mike’a Tysona.

Dlaczego „Dzień z BobAirem” się obsunął i co jest z tymi producentami?
http://blogmateuszaosiaka.pl/belkot/producencki-problem/

Miuosh – Więcej niż możesz
Studyjny debiut Miuosha został bardzo dobrze przyjęty. Spory w tym wkład miała warstwa muzyczna, do której cegiełki dołożył nasz dzisiejszy bohater. W otwierającym płytę numerze mamy Bobera tworzącego mega banger ze świetnymi bębnami i oparty na dobrych samplach. Co jak co, ale jak dało się Miłoszowi taki podkład, to wykorzystywał go znakomicie.

BobAir ft. Ras, Fat Matthew – Jutro będzie za późno
Maciej Sulima aka Rapubuk wybrał ten klasyczny kawałek. Był czas, że myślałem, iż to BobAir jest jednym z raperów i rozkminałem, kto nawija, którą zwrotkę. Serio.

„Wyrażenie „BobAir, co za bit” nie wzięło się znikąd, czego dobitnym potwierdzeniem jest numer, który postanowiłem szerzej pokazać na łamach cyklu mojego serdecznego kolegi Mateusza.

„Jutro Będzie Za Późno” to przede wszystkim piękny sampel od The O’Jays, który mogliśmy słyszeć u Eisa, budujący klimat całego kawałka. Dalej mamy oczywiście niezawodnego Rasa z supportem w refrenie od Grubego Mateusza z Chonabibe, gdzie zwrotki pierwszego z nich przywołują na myśl Arka z czasów „DMŁŻ”. Świetne gry słowne, które już wtedy były znakiem firmowym rapera Rasa zostały odpowiednio podlane fajnie brzmiącym refrenem Fat Matthew z niesamowicie wkręcającą się w głowie linijką – „Są dni kiedy chcesz się stąd wyrwać, wyjść z domu i wreszcie coś wygrać. Są momenty które budzą sny, kiedy wiesz że budujesz lepsze jutro dziś, bracie”. Oczywiście wielką szkodą jest to, że producencka płyta BobAir’a nie ujrzała nigdy światła dziennego. I jestem przekonany, że znalazłoby się na niej wiele sztosów, które do dzisiaj byłyby przywoływane przez słuchaczy. Z drugiej jednak strony producencki kunszt reprezentanta Katowic dał się poznać na niezliczonej ilości płytach. Może ktoś kiedyś złoży wszystkie tracki w kolejności chronologicznej, do których bity wyprodukował bohater dzisiejszego cyklu „Dzień z…” i taki mix wyląduje gdzieś na YouTube, by móc się nim rozkoszować do woli. „

VNM vs BobAir
Nie sposób przemilczeć też tego incydentu. Telefon VNMa do Bobera podczas beefu VNM vs Jimson to najczęściej wspomniane wydarzenie polskiego podziemia. Na fanpage’u BobAira fani wciąż odgrzewają i parafrazują ten klasyczny dialog. (Swoją drogą, już dawno zrobiło się to mega sucharem, podobnie jak komentarze w stylu: BOBER CO ZA ZDJĘCIE).

A zobrazowanie tego telefonu jest genialne. I NIE TYLKO.

Familia HP – Sandej Czilaut
Błażej z Okołopiłkarsko tym razem krótko:

„Plusy:
– charakterystyczny styl bitów, szczególnie niepodrabialne bębny
– wytworzenie dobrej marki na rynku
– luz i toczenie beki z rapgry – afera z VNM na zawsze w pamięci
– co do marki – Bober to jeden z tych producentów, którzy są bardziej charakterystyczni odwielu raperów, wers Mesa napędził jego „sławę” – dzięki m.in Boberowi rola bitmejkera zaczęła być w końcu doceniana
– niechęć do zarozumiałego moderatora forum Ślizgu
– wrzucanie paczek z instrumentalami (props, bo wielu uznaje swe bity za świętość, a niektórych po prostu świetnie się słucha bez rapu)
– talent do dobrych singli – Mes, Bisz

Minusy:
– czasem przesadza z tym wytykaniem fałszującego basu
– spadek formy produkcyjnej – gdzieś tak od 2012/2013 roku wpadł trochę w dołek, bity stały się zbyt charakterystyczne i oklepane, wszędzie było prod. Bob Air (po słabej płycie Teta z Pogzem stwierdziłem, że polski rap dziś to frazesy o wygrywaniu życia na perfekcyjnie dopracowanym ale nijakim bicie katowickiego bitmejkera)
– to, że się opierdala z płytą producencką (choć sam mówi, że ją powoli składa i dopracowuje)

NAJLEPSZE BITY:
https://www.youtube.com/watch?v=_86qXy7b_gU
Najlepszy letni bit jaki słyszałem, regularnie słucham wersji instrumentalnej. Charakterystyczny sampel, poznałem go dzięki Boberowym paczkom – czekam na trzecią część!

https://www.youtube.com/watch?v=emxmSvZvpeE
„charakterystyczny styl bitów, szczególnie niepodrabialne bębny” – ta produkcja pokazuje największe zalety katowickiego muzyka. Proste, nieskomplikowane sample, mające swój urok, ale też mocna, silna perkusja. Ponadto Jimson wydawał się raperem stworzonym do tych surowych ale charakterystycznych produkcji
.
https://www.youtube.com/watch?v=u85jC06TWBM
Bober 2008 > Teraz, niestety. Wkomponowywanie nowszych bębnów to nie to samo co klasyczny sampling.
Bitów pięknych to on ma sporo, więc nie ma co się rozpisywać, ale wyróżnie jeszcze jeden, mniej znany

https://www.youtube.com/watch?v=hixcOocB4cw
Esencja Bobera, mam nadzieję, że jeszcze uda się mu pokazać taki kunszt produkcyjny.”

Smarki Smark – Coś na sumieniu
Ostatnie opublikowane kawałki Smarkiego to także dzieło BobAira. Producent pewnie ma też wiele innych niepublikowanych numerów, liczycie na to, że na jego dysku twardym znajduje się jeszcze dużo perełek? ; )

BobAir x Pawbeats – Dychotomia
Marcin Półtorak, specjalista ds. korekty na moim blogu i największy leń wśród blogerów rzecze tak:

„Był sobie Bob Air kiedyś i jest sobie Bob Air dziś. Bob Air kiedyś to, no wiecie, sampelki, bujające perkusje, klarowne brzmienie i takie tam inne nudne pierdoły. Bob Air dziś – tak mniej więcej od „Pollocka”, Śląskiej WL oraz opisywanej „Dychotomii” – stawia raczej na monumentalizm, zagęszczenie instrumentów, przeciągłość motywów i zasypanie słuchacza dźwiękami. Ciężko mi powiedzieć, którą z tych form wolę, bo obie miały swoje wzloty i upadki, ale wybór na dziś pochodzi z tej drugiej szufladki.

Nietrudno zgadnąć, który z dwójki producentów odpowiada za którą część – ta najbardziej ofensywna to zapewne dzieło bohatera „Dnia z…”, a przeplatające się z nią solówki fortepianowe należą do Pawbeatsa. I dzieje się tu rzecz niesłychana – ten ostatni, na co dzień przecież pławiący się w ckliwości – w towarzystwie Bobra wcale nie przeszkadza, ba, dodaje „Dychotomii” kolorów i klimatu. A w ogóle, to na „Weź się nie obraź” było przecież to samo.”

HaxBall Ślizg Possecut
Zanim jeszcze BobAir zaczął śpiewać na „Levelach”, trenował w ślizgowych kawałkach, z których pierwszy był tribute’em dla HaxBalla – internetowej gry „kropkami” w piłkę nożną. Ślizg Skład wydał kilka kawałków, Bober dawał im bity (tutaj samplował np. dźwięk z gry), śpiewał, rapował i leakował kawałki Smarkiego.

W jednym z numerów BobAir rapował: „Modlę się o flow, bo o głos już nie muszę” (https://www.youtube.com/watch?v=A18SaKF3c4E), w innym zahaczał VNMa, w tym dissuje Kaabana.

Bisz – Pollock
Ponownie Szymek Muzykant, tym razem o singlu Bisza:

„W poprzednim wpisie wspomniałem o tym, że Bob’Air często ma zaszczyt współtworzyć płyty ważne. Przytoczyłem wtedy „Kandydatów na Szaleńców”, album wielce szczególny dla mnie i grupy psychofanów Mesa. Krążek, o którym chcę napisać teraz, uchodzi natomiast za epokowy dla hip-hopowego ogółu: od rapowych laików przez słuchaczy sprawdzających wszystko i wszystkich aż do najbardziej krytycznych recenzentów w Polsce. Chodzi oczywiście o „Wilka Chodnikowego” Bisza.

Nawet Marcin Flint nie zawahał się wystawić bydgoszczaninowi za debiut pełnej dyszki, porównując jego pierwszą solówkę m.in. do „Muzyki poważnej” Pezeta, a także mówiąc, że to album pokoleniowy, a słuchacze i raperzy od premiery „Wilka…” powinni wyzerować kalendarze i zacząć określać czas jako ten „przed Biszem” i „po Biszu”.

Zmierzając do meritum, ja o tym, że będziemy mieli do czynienia z czymś ponadprzeciętnym, wiedziałem już po premierze pierwszego singla pt. „Pollock”, dziwnym trafem wyprodukowanego przez Bobera. Skubaniec ma dryg do tworzenia numerów promujących.

Słysząc po raz pierwszy „Pollocka”, od razu stwierdziłem, że Bisz tworzy właśnie płytę roku, miałem bowiem do czynienia z czymś nie tylko niesztampowym i różnorodnym, ale po prostu rewelacyjnym – zarówno na płaszczyźnie rapowej, jak i producenckiej. Mógłbym przytoczyć tu niemal każdy wers Jarka, ale zwróćcie uwagę na to, jak bit Bobera powoli nabiera tempa, jak producent gra napięciem i bawi się minimalizmem, by nagle zaskoczyć serią dźwięków. Przede wszystkim jednak przyjrzyjcie się temu, jak muzyka idealnie zgrywa się z rapem Bisza. Dźwięki oddziałują na słowa i odwrotnie, dwupoziomowa abstrakcja pełną gębą. W przypadku „Otwarcia” mówiłem o hip-hopie z krwi i kości, w „Pollocku” Bob’Air wychodzi daleko poza gatunkowe ramy i wychodzi mu to świetnie.

Kawałek ten został wyróżniony przez wyżej wspomnianego Flinta w zestawieniu „120 utworów na 20 lat hip-hopu” jako „najważniejszy utwór ostatnich lat”. Było to w 2012 roku. Po trzech latach niewiele się zmieniło.”

LaikIke1 – Level Up 2
Cykl „Level Up” to kolejny ważny element kariery BobAira. Od sześciu lat w Sylwestra (teraz nieco później) wraz z Laikike1 ofisiał dostarczają nam świetnych, brudnych numerów, w których Laik atakuje scenę, a BobAir poza bitami zostawia też swoje refreny zbierające dość chłodne opinie.

Jego bity? Tak jak nawinął Laik w „Level Up 5”: „Bober, dwa metry, sto kilo i umrzesz. / Jego bębny nie biją, napierdalają w kurwę”.

A ja wrzucam swój ulubiony Level.

Gres, UTX & Rufik – Wielki wybuch 2
Rafał Samborski aka Raph z Palmer Eldritch i dziennikarz m.in. M/I kwartalnik muzyczny wybrał dawno zapomniany numer:

„Kto pamięta jeszcze jak Astek chciał być poetą z jednym z najwyższych głosów w polskim rapie, jego kolegą z zespołu nie był Rado Radosny a Chercheń, nikt nie musiał jeszcze modlić się o powrót Gresa, a Rufik nie był kojarzony tylko z tego, że coś tam ponoć nagrał z Lilu? „Wielki wybuch 2”, pochodzący z drugiego ślizgowego mixtape’u, może dziwić tym bardziej, że bit nie za bardzo przypomina to, z czego później zasłynął BobAir. Utwór z łodzianami to snujące się niepozornie, szybko urywane próbki basu, mocno dynamizujące krótko cięte sample, a do tego lekki, choć może nieco zbyt płaski werbel i niespecjalnie wybijający się w mixie kick (dostroiłeś go, zuchu!), składające się jednak na ładnie płynącą perkusję. No i przede wszystkim klimat, tony klimat. Gdzie ta masywność, rozpych, uderzające w mordę werble, przeładowanie kompresorami? I choć słychać jeszcze szukanie stylu, podskórnie czuć było, że Bober w przyszłości jeszcze namiesza.

P.S. Jako synestetyk muszę napisać, że większość produkcji BobAira ma dla mnie kolor niebieski lub granatowy. „Wielki wybuch 2” to jeden z niewielu wyjątków, wszak jest zielony”.

834 – Efekt motyla
Warto wspomnieć też udaną współpracę BobAira z VNMem. Na „Kolumny płoną” BobAir zostawił kilka bitów, w tym ten do „Efektu motyla”.

Myślicie, że dojdzie jeszcze do współpracy pomiędzy nimi? Bober z dystansem podchodzi do pamiętnego telefonu, a nawet propsuje niektóre numery VNMa (chociażby ten na płycie Nitro).

Te-Tris – Prawo 2021
Teraz dwa kawałki od Marcina Flinta, współautora Antologia Polskiego Rapu oraz dziennikarza piszącego o rapie dosłownie wszędzie.

„Ogień na pierwszym planie, twarde bębny, jakby grane na żywca. Drugi plan subtelniejszy, jakaś łzawa gitara elektryczna, te sprawy. No właśnie, oby ten drugi plan zawsze był drugi i w kontraście do czegoś, bo się Boberowi zdarzały później takie rozmiękłe buły, jakby chciał z Szopsem, Pawbeatsem i Złotymi Twarzami hymn „Błękitnej Ostrygi” nagrywać albo przynajmniej coś na Eurowizję. Tu jest bez specjalnego rozrzewniania się, na ostro cięte, w grube plastry, dynamika godna pozazdroszczenia. To jest właśnie ten bit-rozjuszacz, żeby Te-Tris mógł się wyżyć i zacząć wypluwać po sobie punchlines wpędzając w konsternację każdego synusia, który wylazł na chwilę spod spódnicy mamy by narzekać, że się raperowi pośladki od kanapy Aptaun za bardzo rozluźniły”.

Wizja Lokalna: Śląsk/Zagłębie

Drugim kawałkiem Marcina Flinta, który będzie także jednym z tych piszących w nowym ŚLIZG jest Wizja Lokalna ze Śląska i Zagłębia.

„Perkusja łoskocze staroszkolnie i robi numer. Smyczki wylewają się w tło, w sumie trochę nie wiadomo po co, ale ciekawe rzeczy się z nimi dzieją i nie przeszkadzają, więc nie narzekam. Na początku myślałem, że to będzie taki sequel „Trzeba wziąć” Czarnego Złota, jednak nie, Bobair miał swoją koncepcję. Dźwięków jest sporo, szczęśliwie raperzy i didżeje umieją się pomiędzy w nie wpisać. Tak w ogóle to jest zajebisty zestaw emcees – Biak, Tymin i Peus należą do grona faworytów pośród rapowej młodzieży. Kamel ma firmową agresję, Majkel zmyślnie przekminione, złożone teksty, Rufijok wchodzi z buta z folklorem, zaś Skorup to wybuchowa jak zawsze mieszanka oryginalności, humoru, dystansu do siebie i spraw ważnych. Dla mnie bomba. Super numer, w którym każdy, z producentem włącznie, ma pomysł na siebie i wszystkie z tych pomysłów są w stanie się dodać z korzyścią dla słuchacza”.

Jimson – Gorąca ofiara
Współpraca z Jimson (GWPI 2008, UZWM 2011) dała polskiemu podziemiu jedną z najlepszych płyt. Opowie o niej autor „Gorączki w parku igieł”:
„Powstawanie Gorączki w Parki Igieł miało iście perturbacyjną historię. Po latach to zabawne wspomnienie, ale wtedy nie było tak śmiesznie. Nie było nawet blisko „śmiesznie”. Płyta była już praktycznie skończona, Bober miksował i masterował wszystko, poza tym oczywiście, że większość bitów na GWPI była jego. I nagle w tym wszystkim, pewnego niepięknego dnia, pojawia się zorganizowany nalot policji na blok, w którym mieszkał. Na początku myślałem, że żartuje, ale… katowicka policja wymyśliła sobie w tamtym 2006 czy 2007 roku, że sposobem na znalezienie osoby przetrzymującej/rozprowadzającej nielegalne i lepiej-nie-mówmy-jakie porno, będzie zarekwirowanie komputerów i twardych dysków w całym bloku, w którym mieszkał Bober. Mieli problem z dotarciem do tej osoby po adresie IP, więc zabrali kilkanaście-czy-trzydzieści komputerów, w tym komputer Bobera. Kilka kolejnych tygodni spędził Bober na próbie odzyskania sprzętu, ale nie było to łatwe i w pewnym momencie daliśmy sobie spokój. Bober kilka numerów, jak „Umrę Młodo”, „Twarze” czy „Eenie-Meenie” musiał stworzyć od nowa. Tak powstał nowy bit do „Umrę Młodo”. Premiera płyty była przesuwana i przesuwana – z jesieni na styczeń – a my nie chcieliśmy powiedzieć dlaczego, bo nie chcieliśmy się tłumaczyć, nie pamiętam. Dziś może byłaby to jakaś tam forma super-promocji. Kto wie. „Gorąca ofiara” była już w sieci, więc może to przez to, hej, yo itd Trochę szkoda, bo GWPI była płytą zrobioną bardzo szybko i fajnie by było jakby wyszła szybko. Bez Bobera by nie powstała. Dwa razy:)”

Selena Gomez – This Heart Wants What It Wants remix
Spora część twórczości to także remixy. Przerabiał kawałki zarówno polskich, jak i amerykańskich raperów na czele z Jayem Z i AZ.

Ja natomiast zaproponuje remix kawałka… Seleny Gomez. Kilka dni temu podrzucił mi go Daniel Wardziński niezwykle go propsując – zgadzacie się z nim?

BobAir/Croo – Dark Lights
W ogóle Bober przymierzał się też do instrumentalnego projektu z Croo, ale rzecz chyba stanęła w miejscu. Tak samo jak w miejscu stoi płyta producencka – jeżeli chodzi o to ostatnie, to jakich raperów chcielibyście tam zobaczyć?

Generalnie zapytałem o to Bobera w wywiadzie, którego jednak nie udało się nam ukończyć, mimo moich usilnych starań. Czy się pojawi? Piłeczka po stronie samego zainteresowanego już od kilku tygodni

Kamel – Zwariował świat
Nie wiem, jakie poglądy ma BobAir, ale jego bit przysłużył się do powstania takiego prawicowego kawałka Kamela, Zresztą współpraca tych dwóch zawsze była co najmniej zadowalająca.

Mroku – Pancerni
Mroku być może na spacerach z psem spotkał kiedyś bobra, ale Bobera nigdy:
„Przyznam szczerze, że nie pamiętam okoliczności, w jakich poznałem się z Bobrem, na pewno było to przez internet, bo na żywo nigdy się nie spotkaliśmy. Po raz pierwszy jego bit mogliście usłyszeć na epce „Znamy się ze słyszenia“ z 2007 roku, ale to był remiks jednego z utworów. Dopiero na „Mrocznych nagraniach“ teksty już pisałem pod konkretne jego produkcje. Ale, co ciekawe, podkłady do utworów „Kiedy wszyscy śpią“ i „Dziś i jutro będzie wczoraj“ wcale nie miały się znaleźć na tym albumie, a na kolejnej płycie Bla-Bla, która nie doszła do skutku. Do tego na wspomnianym albumie znalazł się numer „Nie ma lekko“, który miał być na składance producenckiej Bobra, która nie wypaliła. Dalej były trzy podkłady na „Bajkach robotów“ i jeden na „W drodze do domu“. Tak jak wspomniałem, nigdy na żywo się nie spotkaliśmy, współpraca była typowo internetowa, ale proces był zawsze bardzo sprawny. Na pewno kiedyś jeszcze coś nagram pod jego muzykę.”

Spory Bober

Little & DJ Chwiał – Szara eminencja
A pamiętacie takie czasy, jak Little z The Returners jeszcze rapował o tym, jak stworzył hip-hop w USA? Wtedy truskulowe bity robił mu właśnie Bober.

Ten Typ Mes – Studio, łóżko, scena

Pora kończyć dzisiejszą akcję. Jak zwykle wielkie dzięki dla wszystkich, którzy zostawili tu swoje opisy i dla wszystkich zaangażowanych w akcję.

Przepraszam też za niedociągnięcia i za obsuwkę wywiadu.

Następny „Dzień z…” z raperem z USA. Co powiecie na Kanyego?

 

Jeżeli podoba Ci się to, co piszę i chcesz mi pomóc w utrzymaniu serwera, a przy okazji masz zamiar kupić sobie jakąś płytę – zrób to z mojego linku. Jak nie kupujesz płyt – dołącz do fanpage’a strony.

KUP PŁYTY Z PODZIEMIA I MAINSTREAMU NA PREORDER.PL

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.