Kogo chciałbym zobaczyć na Polish Hip-Hop TV Festival?

Źródło grafiki: www.facebook.com/PolishHipHopFestival/

Już tylko kilka miesięcy dzieli nas od kolejnego Polish Hip-Hop TV Festival. Nie jestem jeszcze w 100% pewny, czy zjawię się w Płocku, jednak kilka ksywek i nazw zespołów na pewno spowodowałoby, że znowu ruszyłbym w 200-kilometrową podróż.

Organizatorzy zaczynają powoli odsłaniać line-up imprezy. Pierwszymi odkrytymi kartami są raperzy z labelu SB Maffija. Delikatnie rzecz ujmując, żaden z nich nie należy do grona moich ulubionych MCs i jeżeli miałbym trafić na któryś z ich koncertów, to tylko przypadkiem. Niemniej, liczę na to, że kolejni raperzy przypadną mi do gustu w większym stopniu.

A oto kogo chciałbym tam zobaczyć:

PRO8L3M
Oskar i Steez byli w Płocku dwa lata temu, ale byłem lamusem i nie rozumiałem jeszcze w pełni ich fenomenu. W zasadzie to przekonali mnie do siebie właśnie wtedy – na koncercie. Po powrocie z PHHF jeszcze raz włączyłem „Art Brut” i zacząłem się jarać. PRO8L3M to dobry wybór także dlatego, że od tamtej pory nagrali nowy materiał, a takie najlepsze kawałki z „PRO8L3Mu„, czyli „VHS”, „Molly” czy „Dr Melfi” zasługują na zaprezentowanie przed liczną płocką publicznością. I w końcu mógłbym zedrzeć gardło na ich koncercie, a nie tylko biernie stać jak w 2015.

ESKAUBEI I TOMEK NOWAK QUARTET
W ubiegłym roku razem z goodkidem i walczyliśmy o Skubiego i kwartet Tomka Nowaka w Płocku pod hashtagiem #EskaubeinaPHHF2016, w tym roku rusza oczywiście akcja #EskaubeinaPHHF2017 i już tłumaczę, dlaczego warto ich tam zaprosić oraz pójść na ich koncert. Po pierwsze, taki rap to rzadkość – jazzband, raper i panująca między nimi harmonia to coś więcej niż zestaw MC + zespół odgrywający poszczególne bity. Po drugie, Eskaubei i TNQ wydali drugi, lepszy, dojrzalszy album „Tego chciałem„, który powinien bardziej spodobać się hip-hopowym głowom niż poprzedni krążek. Po trzecie, rok temu zespół Sarcast udowodnił, że można w Płocku grać coś innego niż „zwykły” rap. Po czwarte, Eskaubei i TNQ grali już na Kempie – dlaczego mieliby zatem nie grać na największym polskim hip-hop festiwalu? Na pewno znalazłoby się dla nich miejsce na którejś ze scen.

ALMOST FAMOUS
Almost Famous, czyli Bonson, LaikIke1 i Soulpete wydali właśnie mocny, męski, brutalny krążek i zagrali trasę koncertową, która narobiła trochę szumu na scenie. Widzieliście pewnie filmik z gościem żegnającym się na widok Laika czy nagrania, gdzie tłum zmusza Laika, by zagrał starsze numery. Jako wierny psychofan, naprawdę chciałbym zobaczyć ich koncert, nawet stojąc niego z boku. Bonsona widziałem dwa lata temu i mimo kilku nieszczęśliwych zdarzeń (Matka ukąsiła pszczoła, musiał zejść ze sceny, przez co kolejny DJ motał się z puszczaniem bitów) był to jeden z lepszych koncertów tamtej edycji PHHF. Jeśli uda się sprowadzić Laika z Anglii, to ten koncert po prostu musi wypalić.
PS Najlepiej też ułożyć ich w line-upie obok Solara i Białasa.

KAZ BAŁAGANE
Jakiś czas temu nie przypuszczałbym, że kiedykolwiek to napiszę, ale… uliczna tematyka, bezpośrednie linijki o seksie i narkotykach, wiele slangowych zwrotów, a do tego chwytliwe bity, melodyjne, wpadające w ucho refreny i dziesiątki one-line’erów sprawiają, że Bałagane to jeden z najciekawszych raperów na scenie. Kaz w zeszłym roku na swoich projektach (najlepszy to „Radio Gruz”) zostawił sporą liczbę świetnych utworów, więc na pewno jego godzinny występ byłby przetkany samymi bangerami. Chcę usłyszeć je usłyszeć na żywo.

PROCEENTE/BLEIZ/CYWINSKY
Takiego rapu też brakuje w Płocku – nieśpiesznego, luźnego, wychillowanego, rozśpiewanego. Cała trójka wydała w zeszłym roku porządne płyty (najlepszy to „Grill-Funk 2” Bleiza) i mam wrażenie, że tchnęliby w PHHF powiew zupełnie innej muzyki. A słuchanie tej trójki na plaży przy zachodzie słońca i z piwem w ręku na pewno byłoby niesamowicie przyjemnym przeżyciem.

MALIK MONTANA/DIHO
Sam jestem zaskoczony, że umieszczam ich w tym zestawieniu, ale muszę się wam do czegoś przyznać – ostatnio po kilku piwach prawie zawsze słuchamy ze współlokatorem największych „hitów” tego duetu.  Najpierw „Najaaak” i „Big Poppa”, a potem leci… „Telefony” Belmondo, „Tango” LSO i tak dalej. Nie przesłuchałem nawet ich wspólnej płyty w całości, ale gdyby grali koncert to poszedłbym tam z czystej ciekawości i zdzierałbym gardło rycząc: „Pliki, pliki, pliki od liczenia mam odciski”.

Coś na dokładkę? Może Paweł Bokun, Kościey, Roszja i Magiera (to w ogóle możliwe?), Reno (skoro zapowiedział powrót, to może dałoby się go zaprosić), Te-Trisa (ale wieczorem i w piątek/sobotę, proszę, bo inaczej znowu nie trafię na jego koncert), może jeszcze Świnia.

Jest z czego wybierać, zatem:
Szanowni organizatorzy, spełnijcie choć jedno moje marzenie! :)

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.