Wygrał hip-hop?

Niecałe dwa lata temu najgłośniejszym wydarzeniem na polskiej scenie hip-hopowej był beef pomiędzy dwiema legendami krajowego rapu Peją i Tedem. Co prawda często ten pojedynek przyjmował karykaturalny obraz i zamiast walki pomiędzy dwoma doświadczonymi raperami przypominał bardziej przepychankę sześciolatków w piaskownicy. Z drugiej strony przyznać, że beef podzielił fanów. Jedni trzymali stronę Poznaniaka, drudzy stawali za raperem z Warszawy, a inni załamywali ręce wieszcząc koniec kariery obu. Moment beefu przypadł na czas, w którym obaj nie byli już na szczycie. Ich nowe płyty nie mogły dorównać wcześniejszym  albumom, pojedynek tylko osłabił ich pozycje, bo obaj stracili na wizerunku. Wydawało się już, że ani Peja, ani Tede nie wydadzą już nic dobrego i dalej będą żerowali na swoich całkiem sporych fanbase’ach. Te przypuszczenia były błędne – w 2011 roku obaj wydali bardzo dobre płyty, na których w jakiś sposób rozliczają się z przeszłością.
Przypomnijmy może sam beef. Zaczął się od słynnej akcji w Zielonej Górze, kiedy to Peja najpierw zrugał fana pokazującego mu środkowy palec, a później powiedział znane każdemu internaucie słowa: „Wiecie, co z nim zrobić”. Tede uważał, że Rychu psuje wizerunek polskiego hip-hopu w mediach i zaczęło się. Najpierw freestyle Peji, później mini EP z dissami od Tego i tak potoczył się najbardziej znany polski beef. Zakończył się on setkami demotywatorami i przeróbkami zdjęć Peji i „beką z wieprza” oraz przekraczającą wszelkie granice krytyką Tedego, czasem był to typowy „hejting dla beki”, ale słowa maja moc i dotknęło to TDFa.
Mamy 2011 rok. Peja z DJ Decksem wracają do nazwy Slums Attack i wydają „Reedukację”. Na niej świetne beaty Decksa, Jeru the Damaja, i rozliczanie się z przeszłością, w której Rychu przesadzał z kobietami, alkoholem, dragami. Jest trochę taniego moralizatorstwa, ale wreszcie można słuchać Peji bez zażenowania i wynieść coś dla siebie z jego albumu. Rysiek rzuca sporo poważnych wersów i przyznaje się do błędów z przeszłości. Niedawno mieliśmy Slums Attack i Onyx w studio La Bomba, można powiedzieć, że poznański raper wyszedł z tego beefu o wiele mocniejszy, skończył z głupotami i zajął się nagrywaniem porządnych kawałków. Zaskoczył mnie pozytywnie w tym roku i mam nadzieję, że utrzyma formę.
U Tedego w tym roku też jest całkiem nieźle. Najpierw całkiem udana akcja promocyjna FaceBuhha. Wyciekło kilka naprawdę dobrych numerów, w stylu starego, luźnego Tedzika. Później było nieco gorzej, bo mixtape ze Zgrywusem, był zupełnie nie do przesłuchania. (Zresztą otoczenie Tedego, podobnie jak Peji, to grono bardzo słabych raperów i nigdy nie zrozumiem, po co oni tam są). Powoli przestawałem wierzyć, że Tede wyda coś dobrego, bo poprzednie płyty były co najwyżej średnie. „PraWFDepowiedziafszy” było moją ostatnią szansą dla Tedeusza i muszę przyznać, że album WFD jest godną odpowiedzą na „Reedukację”. Singlowe „Gdzie tamte dziewczyny?” albo „Zrobiliśmy coś ważnego” to kawałki, które zostają w głośnikach na dłużej. Pomysł na remixy starych kawałków WFD też genialnie zrealizowany, bo każdy track jest przeogromnym bangerem. Tede na wszystkie przytyki reaguje wymuszonym luzem, coś w stylu „pewność siebie, mój sposób na porażkę, stary / najważniejsze nie płakać, śmiać się, gdy krwawisz”. Widać, że wszechobecna „beka z wieprza” mocno zabolała Tedego, co zresztą widać na płycie. Niemniej Graniecki spiął się i na Warszafskim dał naprawdę dobre, nieźle zarapowane zwrotki i bardzo dobre bity. Można powiedzieć, że Tede też wyszedł z beefu mądrzejszy o sporo doświadczeń i na pewno pokorniejszy.
Reprezentujący biedę Peja i bananowiec Tede w tym roku zamknęli gęby kilku mądrym głowom wieszczącym ich koniec. Przycichły już echa beefu i obaj wydali płyty, których nie muszą się wstydzić. „Jak mawiał Hirek Wrona: wygrał hip-hop” – tutaj też sprawdza się to stwierdzenie. Myślę, że gdyby nie ten beef żadnemu ze zwaśnionych raperów nie zależałoby na nagraniu jak najlepszych płyt. „Reedukacja” i „PraWFDepowiedziafszy” to dwa dobre albumy, które nie znajdą się raczej w żadnych topach, ale ubarwią mocny 2011 rok. Co do Tedego i Peji, to parafrazując tego pierwszego: nagrają coś, wierzę.

DOPISEK
http://www.popkiller.pl/2011-06-24,warszafski_deszcz_videowywiad_cz_1
Wywiad z WFD, który w pewnym stopniu dezaktualizuje całą notkę.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.