Przebłyski – Kartky „Preseason Highlights”

kartky2Zdecydowanie najładniejsze zeszłoroczne wydanie zawierało porządny album. Niektórzy dziwili się, dlaczego „Preseason Highlights” Kartky’ego nie trafiło do mojego rankingu zaskoczeń lub do TOP10 roku. Już się tłumaczę.

Raper z najlepiej rokującej polskiej wytwórni, 3/4 UDGS, w pierwszej chwili naprawdę zadziwia. Kartky zaserwował nam album w nietypowym, kartonowym opakowaniu, gdzie umieścił ładny digipak i 25 polaroidowych zdjęć (mowa o limitowanej wersji), a już w otwierającym kawałku sprawia wrażenie gościa, który ma coś do powiedzenia i jest głosem pokolenia ludzi z „’89”. Słychać w nim romantyka, kiedy rapuje: „Chcę codziennie budzić się w innym miejscu na ziemi / albo zasypiać w domu otoczonym morzem zieleni” czy gdy nawija o marzeniach. Nad tymi pozytywnymi akcentami góruje jednak wylewana litrami gorycz, a także inne negatywne uczucia, które raper przekazuje bardzo emocjonalnie. Na szczęście brak tu irytujących, patetycznych wersów i ta wylewność jest całkiem strawna oraz nawinięta niezłym, stabilnym flow.

Po mocnym początku, który kończy najbardziej wyróżniający się numer z płyty – doskonale zremixowany przez Fouxa „Robb Stark”, Kartky zwalnia: bity przestają go nieść, jego rap zaczyna się zlewać w jedność. Niby to wciąż ten sam gość, ale linijki mają zdecydowanie mniejszą siłę rażenia. Wkrada się nierówność, krótkie numery zupełnie niezauważenie przemykają przez ten projekt,  a uwagę zwracają tylko kawałki „Bez winy” i „Sumienie”. Wspólny mianownik? To kolejne produkcje Fouxa. Nie wiem, czy to Kartky przyłożył się do tych numerów, czy to takie mocniejsze, bardziej charakterne bity dodają mu animuszu i podkreślają jego wersy, ale na nich brzmi o klasę lepiej. Gdyby utrzymał formę z nich, „Preseason Highlights” mogłoby walczyć o wysokie miejsca w rankingach. Jednak znalazły tu się też te gorsze, nudniejsze, nieporywające numery, których wyrzucenie z tracklisty wyszłoby temu mxitape’owi na dobre.

„Preseason Highlights” to niezły krążek, spędziłem z nim trochę czasu i żadnego z odsłuchów nie żałuję. Kartky ma momenty, kiedy odpala i wtedy widać w nim kogoś, kto niesie świeżość i treść. Tych przebłysków jednak zdecydowanie brakuje, by wznieść ten album ponad zalew zeszłorocznych płyt.

Mateusz Osiak

Dobry ze mnie chłopak, żaden odmieniec.